Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.

Logo NInA
Powrót

Blog NInA - Internetowa soczewka

Narodowy Instytut Audiowizualny skupia jak w soczewce to, co najważniejsze w naszej kulturze. Łączy real z Internetem. Przeszłość z przyszłością. Zobaczmy co jest „pomiędzy”. Jakie są konteksty? Kulisy.
Posty
O autorze

Archiwa afektywne

Wydany przez NInA leksykon Giulii Palladini i Marco Pustianaza jest zapisem pamięci ludzi niebanalnych, ale i instrukcją jak postępować z własną pamięcią.

06/10/2015

Archiwum oralne

Autorzy piszą we wstępie, że Leksykon Archiwum Afektywnego to kolekcja spotkań z archiwami i materiałami archiwalnymi - spotkań rozumianych jako praktyka afektywna i krytyczna, obecna w procesie konstruowania pamięci.

Książka pozwala zrozumieć intymną relację zrodzoną z doświadczeń znajdowania, korzystania, zapamiętywania - albo też wyobrażania sobie lub tworzenia archiwum.

Najbardziej uderzyło mnie, że archiwa to nie tylko instytucje szczebla rządowego z gronem wysoko wykwalifikowanych specjalistów. Nie tylko pożółkłe karty bibliotek, ale również nasza pamięć. Dlatego każdego człowieka można nazwać "archiwum oralnym", od momentu gdy uruchamia pamięć, przestaje milczeć lub nawet w cichości ducha sam sobie różne rzeczy z przeszłości przepowiada. Porządkuje.

Człowiek-książka

Przebywający w Warszawie podczas Festiwalu NInA Wersja Beta kuratorzy książki, w rozmowie z Katarzyną Tórz, redaktorką polskiego wydania, wspominali jak ważny i inspirujący był dla nich film Francoisa Truffauta Fahrenheit 451 opisujący sytuację w nieokreślonej bliżej przyszłości, z pewnością totalitarnej, w której czytanie książek zostaje zakazane.

Grupa buntowników postanawia wtedy zostać nośnikami książek - ludźmi-książkami. De facto każdy z nas jest taką książką wartą redakcji: żywym archiwum w stanie uśpienia.

Uratuj babcię

Kuratorzy uruchomili gest troski o pamięć dwudziestu pięciu autorów z wielu krajów, czyniąc z nich de facto performerów własnej pamięci. Czasami był to gest pomocy i wydobycia z rozpaczy, depresji, melancholii osoby bliskiej. Tak uczyniła Katerina Seda. Uruchomiła pamięć swojej babci, której było na starość wszystko jedno i zapadała się w sobie.

Pod wpływem Kateriny, babcia, dawna sklepowa, dokonała inwentaryzacji 650 produktów sklepu gospodarstwa domowego, gdzie kiedyś pracowała, oraz ich cen - w magiczny niemal sposób kreując swoją przeszłość. Przypomina się Stanisław Bareja, który w każdym swoim filmie podawał obecną cenę benzyny. To też był gest archiwisty. Afektywny. Polityczny.

Ulotki nieulotne

Nie mam żadnej wątpliwości, że leksykon, może być początkiem instalacji lub performansu odbywającego się na oczach widzów. Nie tylko widzów-czytelników. Mam na myśli widzów teatralnych, a choćby w sali NInA.

Rabih Mroue dokonał takiego performerskiego gestu przed znajomymi. Odtwarzał dla nich ulotki izraelskiego lotnictwa, które ostrzegało mieszkańców Bejrutu przed swoimi nalotami. Po latach tworzył nowe ulotki niemal identyczne z oryginałami. Kiedy przyjaciele brali ulotki do ręki - ożywała w nich opowieść z przeszłości.

Człowiek pierwotny

Wyobrażam sobie performans podyktowany Przyrządem Historii Claudii Castelucci oraz jej Kolumną Historii, wokół której ustawia się siedem osób i wykonuje jedno z ćwiczeń-pozycji charakterystycznej dla ewolucji homo-sapiens.

Widzę w wyobraźni film nakręcony według gotowego scenariusza Powrotya Paoli Di Cori, która wróciła do Buenos Aires, by sfotografować balkon, gdzie była wypędzana za karę - za złe zachowanie. W tym zdjęciu kryją się pokłady dziecięcego cierpienia i upokorzenia. Oswojonego i rozbrojonego przez ćwiczenie pamięci, jakim było dla Paoli patrzenie na zdjęcie.

Nagle Kmicic

Wspaniale, w mocno zindywidualizowany sposób, ilustrowany leksykon, zainaugurował serię Archiwa i Humanistyka Narodowego Instytutu Audiowizualnego, wydawaną we współpracy z wydawnictwem słowo obraz/terytoria.

Ja też miałem okazję uruchomić swoją pamięć, w nieco zaskakujący mnie sposób, wywołany pamięcią naszego dawnego polskiego kanonu.

Czytam Franza Antona Bewengung o Pierre Tugalu, twórcy Międzynarodowego Archiwum Tańca. Tugal pochodził z Taurogów. A mnie, oczywiście, nie kojarzyły się dotąd z Tugalem tylko z Kmicicem, który tam jeździł na kartach Potopu. I tak tańczy nasza pamięć. A leksykon porządkuje. Zachęcam.

Leksykon archiwum afektywnego, fot. Malwina Toczek/NInA