Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.

Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmian ustawień oznacza, że akceptują Państwo otrzymywanie tych plików. Wyłącz komunikat
Logo NInA
fot. archiwum FINA
Powrót

Ludzie z... | Niezrealizowane filmy Wajdy

Scenariusz „Ludzie z…” powstał w roku 1993 i stanowi bezpośrednie nawiązanie do losów bohaterów „Człowieka z marmuru” oraz „Człowieka z żelaza”. Akcja rozgrywa się współcześnie i dotyczy niezwykle wtedy aktualnego tematu lustracji. Autorem scenariusza jest Maciej Ślesicki, reżyserem filmu miał być Andrzej Wajda.

Agnieszka jest dziennikarką telewizyjną i realizuje program publicystyczny „Ludzie z…”, którego gośćmi są przedstawiciele różnych opcji politycznych. Scenariusz rozpoczyna się sceną w reżyserce, gdzie Agnieszka – reżyser programu, właśnie przygotowuje się do kolejnego wydania „na żywo”. Wśród gości jest Maciej Tomczyk, jej mąż, obecnie poseł „Solidarności” i założyciel Fundacji Na Rzecz Dzieci Niepełnosprawnych. To człowiek–legenda, o którym mówi się jako kandydacie na nowego szefa UOP. Program przebiega w nerwowej atmosferze, bo poglądy rozmówców są bardzo wyraźnie spolaryzowane, a Tomczyk reprezentuje liberalny punkt widzenia: jest przeciwnikiem ustawy antyaborcyjnej, lustracji i dekomunizacji. Rozmowa zaczyna zawierać insynuacje sugerujące jego agenturalną przeszłość oraz – zaskakujące dla samego zainteresowanego – wiadomości o złożonym przez jego żonę wniosku o rozwód. Program kończy się przed czasem, awanturą. Pada rzęsisty deszcz, więc Tomczyk zgadza się wrócić z telewizji do domu samochodem przedstawiciela dawnych komunistów – Słodkiego. Moment ten zostaje potajemnie sfilmowany.

Kiedy Tomczyk wraca do domu po zebraniu klubu poselskiego „Solidarności”, orientuje się, że Agnieszka spakowała walizki i wybiera się do ojca, gdzie za parę dni zabierze też ich syna, Mateusza. Dochodzi do sprzeczki, na którą nerwowo reaguje dziecko. Tymczasem trwa strajk na kolei i Tomczyk wraz z innym działaczem „Solidarności” jedzie do strajkujących, gdzie jest świadkiem sceny wywożenia na taczkach starych kolejarzy, wśród których znajduje się jego teść, ojciec Agnieszki. Próbuje przemawiać do strajkujących i przekonać ich, że stoi po ich stronie, ale rozmowa nie przynosi rezultatów. Rozgoryczenie robotników jest zbyt duże, a rozczarowanie nowymi władzami zbyt powszechne. Jakaś kobieta przynosi na salę gazetę, w której jest informacja, że Tomczyk był agentem SB i szanse na porozumienie nikną. Polityk dostaje zawału. 

Pod domem ojca Agnieszkę nagabuje stary znajomy. Informuje ją, że dokumenty dotyczące jej męża zostały zniszczone. Agnieszka nie ma pojęcia, o czym mowa, ale nie ma szansy się dowiedzieć, bo dziwny informator znika. W następnym odcinku programu „Ludzie z…”, który został odebrany Agnieszce, coraz mocniej przypisuje się Maćkowi agenturalną przeszłość. Jednym z dowodów mają być zdjęcia z samochodu Słodkiego. Wezwana do szkoły syna Agnieszka dowiaduje się, że Mateusz został zawieszony, bo popchnął księdza w czasie lekcji religii, kiedy ten mówił o odpowiedzialności moralnej byłych agentów SB oraz pobił się też z jednym z kolegów z klasy. Pod szkołą czeka na nią ojciec tego kolegi, który okazuje się byłym członkiem solidarnościowego podziemia, a obecnie pracuje w UOP. Informuje zszokowaną Agnieszkę, że teczka Maćka istnieje i zawiera dokumenty potwierdzające, że był on tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Sznurek”. Żona nie może jednak zobaczyć teczki, bo jest to – według jej rozmówcy – niezgodne z prawem. Agnieszka wpada więc na pomysł, aby zrealizować film dokumentalny o „Solidarności”, który stworzyłby szansę na wyjaśnienie kwestii podejrzeń wobec Maćka. Szef zgadza się na film, ale nie przydziela profesjonalnej ekipy tylko studentów odbywających w telewizji praktyki.

Agnieszka próbuje także rozmawiać z kolegami Maćka z „Solidarności” i przekonywać ich, aby bronili swojego kolegi, ale natrafia na mur obojętności, a nawet niechęci. Spotyka też Mecenasa, dawnego znajomego z czasów, kiedy wraz z mężem przebywali internowani w więzieniu. Mateuszem zajmowała się babcia, ale zmarła, więc Mateusz trafił do domu dziecka. Mecenas zaproponował wówczas Agnieszce, żeby podpisała deklarację lojalności w zamian za możliwość uwolnienia i zajęcia się synkiem. Agnieszka odmówiła i Mateusz został w domu dziecka.

Tymczasem trwa realizacja filmu Agnieszki. Ekipa odwiedza w domu byłego kapitana SB Wirskiego, który zajmował się Maćkiem. Obecnie Wirski jest starszym, nadużywającym alkoholu mężczyzną. Żyje w zapuszczonym mieszkaniu i – mimo upływu czasu – nadal jest zainteresowany życiem Tomczyków. Mówi Agnieszce, że Maciek był agentem, a zgodę na współpracę podpisał pod wpływem szantażu dotyczącego jej i Mateusza. Nawet dzisiaj Wirski wydaje się złośliwie i nienawistnie traktować Agnieszkę. Sugeruje, że jej mąż miał kochankę, z której powodu ich małżeństwo przechodziło kryzys. Grozi jej nawet pistoletem, a na koniec wykrzykuje przez okno, że Tomczyk był jego najlepszym operacyjnym agentem.

Sytuacja robi się coraz trudniejsza, bo fundacją Maćka zaczynają się też interesować państwowe służby kontroli finansowej, które sugerują, że na konto fundacji wpłacano pieniądze z przestępstw gospodarczych. Tymczasem kolejną bohaterką filmu Agnieszki ma zostać kobieta, która była łączniczką „Solidarności” i niedoszłą kochanką Maćka. Kobieta, mieszkająca obecnie w eleganckim domu na Żoliborzu i będąca na utrzymaniu męża, opowiada Agnieszce, że została w brutalny sposób zaszantażowana przez SB oraz, że nigdy nie miała romansu z Maćkiem. W trakcie tej rozmowy do domu wraca mąż kobiety, którym okazuje się być Mecenas. Dochodzi do scysji, w wyniku której Mecenas dostaje ataku serca. Telewizja nie pozwala Agnieszce na realizację filmu i zwalnia ją z pracy. Gazeta „Zorze poranne” pisze codziennie o agencie Macieju Tomczyku i jego żonie zastraszającej świadków, więc Agnieszka decyduje się podać tytuł do sądu.

W sądzie najpierw wygrywa strona oskarżająca Agnieszkę i jej męża o współpracę z SB. Pokazywany jest fragment filmu Agnieszki, na którym kapitan Wirski ogłasza, że Tomczyk był jego najlepszym agentem. Przedstawiani są też świadkowie opisujący Tomczyka jako agenta działającego na szkodę „Solidarności” podczas nieudanego transportu papieru dla nielegalnych drukarni. Jednak następnego dnia następuje zwrot akcji: okazuje się, że niepowodzenie transportu wynikało z donosu żony Mecenasa, ówczesnej łączniczki "Solidarności”. Ujawniona zostaje także teczka Tomczyka, w której znajduje się jego życiorys wraz z notatką, podpisaną osobiście przez kapitana Wirskiego, „nie ma szans na pozyskanie na tajnego współpracownika”. Agnieszka wygrywa sprawę, a w sądzie pojawia się Maciek. Ogłasza triumfująco, że owszem był członkiem grupy, której celem było obalenie komunizmu. Zostaje z powrotem bohaterem tłumu, a Agnieszka odchodzi samotnie i wraca do Gdańska, gdzie stocznię właśnie opuszczają robotnicy pierwszej zmiany.

Scenariusz nosi wyraźne znamiona atmosfery czasu, w którym został napisany. Projektuje kino z gatunku dramatu sądowego i wydaje się w sposób zbyt bezpośredni przedstawiać racje przeciwko lustracji, nie pozostawiając miejsca na zniuansowanie tej kwestii. Ten zbyt dydaktyczny ton ujmuje tekstowi rangi dobrego scenariusza, ale dodaje mu wagi dokumentu czasu, który go stworzył.

Powstanie scenariusza wiąże się z bardzo trudnym dla Wajdy okresem w jego twórczości. Wczesne lata dziewięćdziesiąte przyniosły poważne zmiany nastrojów społecznych: od euforii roku 1989, po głębokie rozczarowanie. Wajda zastanawiał się wtedy nad realizacją „Przedwiośnia”, której ideą byłaby opowieść o niebezpieczeństwach rozczarowań związanych z wielkimi przemianami społecznymi. Miał jednak wątpliwości, czy jest to projekt odpowiedni na ten właśnie okres. Tym bardziej, że miał on przyjąć bardzo współczesną formę wizualną i dotyczyć Okrągłego Stołu, manipulacji z nim związanych oraz rozpadu idei, o które wcześniej walczono. „Co tu jest do widzenia? To nie jest materiał na film widowiskowy, a na obraz prawdy historycznej dziś nikt nie przyjdzie, ze mną włącznie, do kina.” – pisał w zapiskach pod datą 28 lipca 1991 roku. Równolegle myślał Wajda o filmie aktualnym, politycznym, dlatego rozważał ekranizację pamiętników Jacka Kuronia. Miał jednak wiele wątpliwości związanych z poszukiwaniem autora scenariusza i pomysłu, jak połączyć ideę „Przedwiośnia” z wizją współczesności. Zauważał też tendencje w polskim kinie, których nie akceptował. Gorzko wypowiadał się o potrzebach Polaków, które wyrażały się choćby w wielkiej poczytności tygodnika „Nie” Jerzego Urbana, mającego wtedy największy nakład w kraju. Film, mający dotyczyć współczesności, a oparty na pamiętnikach Kuronia, nadal go jednak interesował. O scenariuszu Ślesickiego, który tutaj omawiamy, pisał w marcu 1993: „Czytam raz jeszcze konspekt M. Ślesickiego III części „Człowieka z…” i sam się złapałem na tym, że zamiast szukać tego, co w projekcie jest dobre, widzę tylko mankamenty. To zrozumiałe. Scenariusz Ścibora do „Człowieka z marmuru” był wspaniale napisany, od pomysłu do szczegółów świetny. „Człowiek z żelaza” przedstawiał historyczny moment w dziejach Europy – bunt „Solidarności”. To chcieli ludzie oglądać! Co może pokazać cz. III – albo degrengoladę tego, co było piękne, albo fatalne ośmieszenie wszystkiego. Afera teczkowa jest ciekawa sama w sobie, ale nie ma nic wspólnego z sukcesem społecznym i filmowym tamtych dwóch części.” Ostatecznie do realizacji filmu nie doszło – wybór pomiędzy degrengoladą a ośmieszeniem okazał się zbyt trudny, może niemożliwy. Koncepcja filmu będącego trzecią częścią historii o „Solidarności” była jednak trwała. W 2003 roku powstał scenariusz „Człowieka z wolności”, któremu poświęcony będzie kolejny tekst.

- Barbara Giza

Bibliografia:

  1. Maciej Ślesicki, „Ludzie z…”, Scenariusz filmu fabularnego w archiwach FINA, sygn. S-30169, Warszawa 1993.
  2. Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Andrzej i Krystyna. Późne obowiązki, Kraków 2017.

 

 

Zobacz również