Zostałeś zalogowany. Za X sek. strona zostanie przeładowana.

Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z witryny bez zmian ustawień oznacza, że akceptują Państwo otrzymywanie tych plików. Wyłącz komunikat
Logo NInA
fot. DaveLawler, Flickr, CC BY-ND
Powrót

Audiowizualne big data | Esej Łukasza Mirochy

W obliczu lawinowego wzrostu liczby materiałów audiowizualnych, rozmyciu się granicy między profesjonalną a amatorską treścią oraz rosnącej pozycji podmiotów prywatnych przechowujących te treści, opracowanie nowej filozofii archiwum cyfrowego wydaje się koniecznością.
Brytyjski Instytut Filmowy posiada w swoich zbiorach 50 tysięcy filmów fabularnych, 100 tysięcy innych produkcji filmowych oraz 625 tysięcy programów telewizyjnych. Archiwa TVP liczą 420 tysięcy taśm magnetowidowych, w tym 180 tysięcy nośników cyfrowych. Liczby te opisują kolekcję, którą jeszcze dekadę temu można by określić jako imponującą. Jednak rozwój technologii konsumenckich oraz usług internetowych, które ułatwiają tworzenie treści audiowizualnych oraz ich udostępnianie, wprowadzają zupełnie inną skalę tego, co z braku bardziej adekwatnego określenia moglibyśmy nazwać cyfrowym archiwum 2.0. Problem ten jest o tyle istotny, że notujemy lawinowy przyrost również w obszarze treści komercyjnych i profesjonalnych – jeden z organizatorów festiwalu Sundance szacuje, że co roku na świecie powstaje 50 tysięcy produkcji filmowych.

Nowa skala sieciowej aktywności

W internecie można łatwo odnaleźć infografiki, które ilustrują skalę naszej sieciowej aktywności. Według serwisu Qmee w ciągu 60 sekund do sieci trafia 72 godzin nowych materiałów filmowych (serwis YouTube), kilkadziesiąt tysięcy zdjęć (portale Instagram, Flickr, Facebook i inne). Największe serwisy społecznościowe notują przyrost milionów statusów, udostępnień czy tweetów w każdej minucie. Dużą część tych treści stanowią materiały audiowizualne, na które składają się zarówno zdjęcia kotów i filmy z szalonych imprez nastolatków, jak i relacje z istotnych wydarzeń i zapalnych miejsc, do których tradycyjne media nie mają lub nie chcą mieć dostępu. Umieszczenie filmu w serwisie YouTube czy zdjęcia na Flickr jest często jedynym sposobem na poinformowanie światowej opinii publicznej o kryzysowej sytuacji, ale także jedną z dróg do przyszłej kariery artystycznej.

Digitalizacja procesu tworzenia treści oraz opracowanie stosunkowo tanich urządzeń rejestrujących leżą u podstaw tak ogromnego wzrostu ilości treści audiowizualnych. Obniżenie kompetencyjnej bariery wejścia w świat cyfrowej fotografii i pracy z kamerą zbiegło się z nastaniem ery Web 2.0, a więc usług społecznościowych, które pozwalają na udostępnianie i dzielenie się treściami. Jest wiele prawdy w powiedzeniu:

,,
Najlepszym aparatem i kamerą są te urządzenia, które akurat masz pod ręką.
,,

Smartfon i tablet mogą z powodzeniem zastąpić sprzęt profesjonalny, zwłaszcza w sytuacjach, gdy liczy się treść nagrania i szybkie jej udostępnienie.

Bez względu na to, czy opowiemy się za stanowiskiem Andrew Keena, który w Kulcie amatora stwierdza, że internet i nowoczesne technologie niszczą sztukę oraz prowadzą do podważenia wiarygodności informacji, czy też Henry’ego Jenkinsa, pozytywnie odnoszącego się do kultury remiksu i uczestnictwa, opierającej się na tworzeniu cyfrowych treści audiowizualnych oraz dzieleniu się nimi, nie możemy ignorować faktów – potrzebujemy nowej filozofii cyfrowego archiwum.

Nowa filozofia cyfrowego archiwum

Nowa filozofia cyfrowego archiwum musi brać pod uwagę złożone aspekty prawne oraz typy licencji, na których udostępniane są materiały. Obecnie największe zbiory cyfrowych zdjęć i filmów są własnością prywatnych firm (Google, Facebook i inne). Pozostaje również kwestia technicznego dostępu do treści, a także możliwość łatwego przeszukiwania ogromnych zbiorów danych. Kwestie te są kluczowe, zwłaszcza w świetle wykładniczego wzrostu liczby generowanych danych audiowizualnych. Serwisy, które pełnią obecnie rolę komunikacyjną i rozrywkową, staną się w przyszłości cennymi źródłami historycznymi, swoistym archiwum fotografii oraz kroniką filmową. Badaczka Heba Amin zajmuje się analizą usługi Speak2Tweet, która pozwalała zamieszczać mieszkańcom Egiptu relacje dźwiękowe na Twitterze za pośrednictwem poczty głosowej, gdy podczas rewolucji odcięto kraj od internetu. Amin wykonała kopię zapasową jedynie części nagrań, większość z nich bezpowrotnie przepadła, ponieważ mechanizm Twittera pozwala cofnąć się jedynie do twittów opublikowanych kilka dni wcześniej.

W obliczu lawinowego wzrostu liczby materiałów audiowizualnych, rozmyciu się granicy między profesjonalną a amatorską treścią oraz rosnącej pozycji podmiotów prywatnych przechowujących te treści, opracowanie nowej filozofii archiwum cyfrowego wydaje się koniecznością.

 

Autor: Łukasz Mirocha, związany z Uniwersytetem Warszawskim, zajmuje się filozofią nowych technologii. 

Zobacz również